This is not the document you are looking for? Use the search form below to find more!

Report home > Hobbies

Cherub Book 1

0.00 (0 votes)
Document Description
book
File Details
Submitter
  • Name: Ravin
Embed Code:

Add New Comment




Related Documents

Hunger games book 1

by: Mary, 367 pages

The hunger games book 1

Book 1 Twilight

by: secondo, 235 pages

Book 1 Twilight

Book 1 Twilight

by: radenka, 235 pages

Book 1 Twilight

Book 1 Twilight

by: petra, 235 pages

Book 1 Twilight

Book 1 Twilight

by: nerina, 235 pages

Book 1 Twilight

Guitar Method Book 1 Supplement Book Cd Bonus Dvd By Gary Turner 5 Star Review

by: alina, 2 pages

Guitar Method Book 1 Supplement Book Cd Bonus Dvd By Gary Turner 5 Star Review

Essene Gospel of Peace - Book 1

by: isabel, 13 pages

Essene Gospel of Peace - Book 1

Book 1 BHK, 2 BHK, 3 BHK Apartments in RNA Viva Mira Road Mumbai@09999684166

by: affiso, 3 pages

RNA Builder presents 1 BHK, 2 BHK, 3 BHK Apartments/Flats in Viva Projects ranging between 42 lacs to 50 lacs at very low Prices.

Pretty Little Liars book 1

by: Camille, 293 pages

Pretty Liars first book

Thai Language Book 1

by: bailey, 52 pages

Learning Thai language Introduction Courtesy: www.thai-language.com Thai is the primary language of Thailand, a country in Southeast- Asia with a population of around 60 million people. ...

Content Preview


Tytuł oryginalny serii: Cherub
Tytuł oryginału: The Recruit
Copyright © 2004 Robert Muchamore
First Published in Great Britain 2004
by Hodder Children's Books
www.cherubcampus.com
Redakcja: Joanna Egert-Romanowska
Korekta: Małgorzata Kąkiel, Anna Sidorek
Projekt typograficzny i łamanie: Mariusz Brusiewicz
Wydanie pierwsze, Warszawa 2007
Wydawnictwo Egmont Polska Sp. z o.o.
ul. Dzielna 60, 01-029 Warszawa
tel. 0 22 838 41 00
www.egmont.pl/ksiazki
ISBN 978-83-237-8034-2
Druk: Zakład Graficzny COLONEL, Kraków.

CZYM JEST CHERUB?
Podczas drugiej wojny światowej wśród francuskiej ludno-
ści cywilnej narodził się ruch oporu walczący z niemieckim
okupantem. Do partyzantki zaciągało się także wiele nasto-
latków i dzieci. Niektóre działały jako wywiadowcy i po-
słańcy, inne zaprzyjaźniały się ze zmęczonymi wojną nie-
mieckimi żołnierzami, by wyciągać od nich informacje
umożliwiające sabotowanie działań wroga.
Brytyjski szpieg Charles Henderson pracował z francu-
skimi małymi żołnierzami prawie trzy lata. Po powrocie do
kraju wykorzystał doświadczenie, jakie zdobył we Francji,
organizując grupę wywiadowczą złożoną z dwudziestu
brytyjskich chłopców. Nowa jednostka otrzymała nazwę
CHERUB.
Henderson zmarł w 1946 roku, ale stworzona przezeń
organizacja rozwijała się nadal. Dziś CHERUB zatrudnia
ponad dwustu pięćdziesięciu agentów, z których żaden nie
ma więcej niż siedemnaście lat. Wprawdzie od czasu zało-
żenia jednostki metody operacyjne udoskonalono, ale jej
racja bytu pozostała ta sama: dorosłym nie przychodzi do
głowy, że mogą ich szpiegować dzieci.
5

1. WPADKA
James Choke nienawidził chemii. Jeszcze w podstawówce
cieszył się wizją rzędów probówek, bulgocących płynów,
syczących palników i wybuchów. Teraz godzina kiwania się
na twardym stołku i patrzenia, jak panna Voolt wypisuje
coś na tablicy, nie była tym, co by go pasjonowało. W do-
datku wszystko musieli przepisywać do zeszytu, choć foto-
kopiarkę wynaleziono już 40 lat wcześniej.
To była przedostatnia lekcja. Na zewnątrz padało i robi-
ło się coraz ciemniej. James walczył z sennością - w klasie
panowała duchota, a on prawie do rana grał w GTA.
Samanta Jennings usiadła w ławce obok. Była ulubieni-
cą nauczycieli: na lekcjach wiecznie uniesiona ręka, nieska-
zitelny mundurek, lśniące paznokcie. Wykresy rysowała
trzema różnymi kolorami, a jej obłożone szarym papierem
podręczniki wyglądały superkujońsko. Ale poza zasięgiem
wzroku ciała pedagogicznego ugrzeczniona dziewczynka
przemieniała się we wredne krówsko. James szczerze jej
nienawidził. Miała paskudny zwyczaj naśmiewania się z tu-
szy jego mamy.
- Matka Jamesa jest tak gruba, że muszą smarować wan-
nę smalcem, żeby w niej nie utknęła.
Przyboczne Samanty jak zwykle usłużnie zachichotały.
Mama Jamesa była ogromna. Ubrania zamawiała ze spe-
cjalnego katalogu dla chudych inaczej. Towarzyszenie jej
7

w publicznych miejscach było koszmarem. Ludzie pokazy-
wali ją sobie palcami, a małe dzieci wydymały policzki i na-
śladowały jej chód. James bardzo ją kochał, ale kiedy pró-
bowała zabrać go dokądś ze sobą, zawsze znajdował jakąś
wymówkę.
- Wczoraj przebiegłam pięć mil - oznajmiła Samanta. -
Dwa okrążenia wokół matki Jamesa.
James oderwał wzrok od podręcznika.
- Moje uznanie, Samanta. To było nawet śmieszniejsze niż
za pierwszym, drugim i trzecim razem, kiedy to mówiłaś.
James należał do najtwardszych pierwszoklasistów. Każ-
dy chłopiec, który ośmieliłby się drwić z jego mamy, zaro-
biłby w twarz. Ale co począć z dziewczyną? Na następnej
lekcji po prostu usiądzie tak daleko od Samanty, jak tylko
się da.
- Twoja matka jest tak tłusta...
Tego już było za wiele. James zerwał się, przewracając
stołek.
- O co ci chodzi, Samanta?!
W sali zrobiło się cicho. Wszystkie oczy bacznie śledziły
rozwój wydarzeń.
- Co z tobą, James? - Samanta uśmiechnęła się słodko.
- Nie znasz się na żartach?
-Jamesie Choke, proszę podnieść stołek i wracać do
pracy! - krzyknęła panna Voolt.
-Jeszcze jedno słowo, Samanta, a mówię ci... - Cięte ri-
posty nie były specjalnością Jamesa. - Mówię ci, że...
Samanta zachichotała.
- Co zrobisz, James? Pójdziesz do domu i przytulisz się
do wielkiej, tłustej mamuśki?
James nagle zapragnął zetrzeć ten drwiący uśmieszek
z buźki Samanty. Złapał ją, uniósł ze stołka i rzucił na ścia-
nę, a potem odwrócił gwałtownym szarpnięciem, by spoj-
rzeć jej w oczy. Zamarł z przerażenia. Twarz dziewczyny
8

była umazana krwią. Na policzku widniało długie rozcię-
cie w miejscu, gdzie skórę rozorał sterczący ze ściany
gwóźdź.
James cofnął się przerażony. Samanta podłożyła dłonie
pod kapiącą krew i zaniosła się głośnym szlochem.
-Jamesie Choke! Narobiłeś sobie poważnych kłopo-
tów! - krzyknęła panna Voolt.
Nie było ucznia, który w tej chwili siedziałby cicho.
James nie umiał stawić czoła konsekwencjom swojego czy-
nu. Nikt nie uwierzy, że to był wypadek. Zgarnął torbę
i szybkim krokiem ruszył do drzwi.
Panna Voolt złapała go za bluzę.
- Dokąd to?
- Z drogi!
Pchnął nauczycielkę, nie zwalniając kroku. Runęła na
plecy, wymachując bezradnie kończynami niczym wielki,
odwrócony na grzbiet żuk.
James trzasnął drzwiami klasy i pobiegł korytarzem.
Brama szkoły była zamknięta, ale wymknął się przez ogro-
dzenie parkingu dla nauczycieli.
*
Maszerował energicznym krokiem, mamrocząc pod no-
sem przekleństwa. Gniew ustępował miejsca przerażeniu,
w miarę jak do Jamesa docierało, że oto wpadł w najgłęb-
sze bagno swojego życia. Za kilka tygodni skończy dwana-
ście lat. Zastanawiał się, czy dożyje tych urodzin. Mama go
zabije. Z całą pewnością zostanie zawieszony w prawach
ucznia. Wiedział, że sprawa jest wystarczająco paskudna,
by wyrzucono go ze szkoły.
Kiedy dotarł do małego placu zabaw niedaleko bloku,
w którym mieszkał, było mu niedobrze ze zdenerwowania.
spojrzał na zegarek. Jeśli wróci do domu tak wcześnie, ma-
ma zorientuje się, że coś jest nie tak. Mógłby poczekać
w pobliskim barze, ale nie miał drobnych nawet na herbatę.
9

Pozostało mu zaszyć się na placu zabaw i schronić przed
mżawką w betonowym tunelu.
Tunel wydawał się ciaśniejszy, niż James go zapamiętał.
Był upstrzony barwnymi graffiti i pachniał psim moczem.
To mu nie przeszkadzało. Czuł, że zasłużył na pobyt w zim-
nym i cuchnącym miejscu. Roztarł dłonie dla rozgrzewki
i oddał się wspomnieniom.
Dawniej mama nie była ani trochę tak gruba jak teraz.
Jej twarz pojawiała się u wylotu tunelu rozjaśniona szel-
mowskim uśmiechem. „Idę cię pożreć, James!" - mówiła
głębokim głosem. Fajnie to brzmiało, ponieważ tunel od
bijał dźwięki niesamowitym echem. James postanowił wy-
próbować echo:
-Jestem kompletnym kretynem!
Echo z nim się zgodziło. James naciągnął kaptur na gło-
wę i podciągnął suwak do samego końca, przysłaniając pół
twarzy.
Po półgodzinie ponurych rozmyślań James uznał, że ma
dwa wyjścia: zostać w tunelu do końca życia albo wrócić
do domu i dać się zabić.
James zamknął za sobą drzwi mieszkania i zerknął na te-
lefon komórkowy na stoliku pod wieszakiem.
12 NIEODEBRANYCH POŁĄCZEŃ
NUMER NIEZNANY
Wyglądało na to, że szkoła desperacko próbowała skon-
taktować się z mamą, ale ona - na całe szczęście - nie od-
bierała. James zastanawiał się dlaczego. Wtedy zauważył
kurtkę wuja Rona.
Wuj Ron pojawił się, kiedy James jeszcze raczkował.
Mieszkanie z nim przypominało trzymanie w domu wło-
chatego, hałaśliwego i smrodliwego psa. Ron palił, pił,
10

a wychodził wyłącznie do pubu. Raz miał nawet pracę, ale
tylko przez dwa tygodnie.
James zawsze uważał Rona za idiotę. Mama w końcu
zgodziła się z tym poglądem i wyrzuciła wujka, ale dopie-
ro po wzięciu z nim ślubu i urodzeniu mu córki. Do dziś
miała do niego słabość. Nigdy się nie rozwiodła. Ron zja-
wiał się co kilka tygodni, podobno, by zobaczyć się z Lau-
rą, swoją córką. Ciekawe, że zawsze przychodził, kiedy by-
ła w szkole, a on akurat nie miał pieniędzy.
James wszedł do salonu. Jego mama Gwen leżała na ka-
napie z nogami wspartymi na stołku. Lewa była zabanda-
żowana. Ron rozpierał się w fotelu. Stopy położył na sto-
liku do kawy, demonstrując palce sterczące z dziurawych
skarpetek. Oboje byli pijani.
- Mamo, nie wolno ci pić. Bierzesz leki - powiedział
James, ze złości zapominając o swoich problemach.
Ron wyprostował się i zaciągnął papierosem.
- Hej, synku! Tatuś wrócił - oznajmił, rozciągając twarz
w uśmiechu.
James i Ron mierzyli się wzrokiem.
- Nie jesteś moim ojcem, Ron - warknął James.
- Fakt - zgodził się Ron. - Twój ojciec zwiał, kiedy tyl-
ko ujrzał szpetną buźkę synka.
James nie chciał przy Ronie opowiadać o szkolnej wpad-
ce, ale prawda zżerała go od środka.
- Mamo, coś stało się w szkole. To był wypadek.
- Znowu zmoczyłeś spodnie? - zachichotał Ron.
James nie chwycił przynęty.
-James, kochanie, posłuchaj - powiedziała szybko
Gwen. - W cokolwiek się wpakowałeś, pogadamy później.
Idź i odbierz siostrę ze szkoły. Trochę przesadziłam z drin-
kami i lepiej, żebym nie prowadziła.
- Przepraszam, mamo, ale to ważne. Chciałem ci powie-
dzieć...
11

- Idź po siostrę, James! - przerwała mu ostro. - Głowa
mi pęka.
-- Laura jest wystarczająco dorosła, żeby wracać sama.
- Nie, nie jest - wtrącił Ron. - Rób, co ci kazano. Mo-
im zdaniem przydałby mu się solidny kopniak w...
- Ile pieniędzy chce tym razem? - spytał James z krzy-
wym uśmiechem.
Gwen pomachała dłonią przed twarzą. Miała dość ich
obu.
- Nie możecie wytrzymać ze sobą dwóch minut bez
awantury? James, zajrzyj do mojej portmonetki. Wracając,
kupcie sobie coś do jedzenia. Dziś nie gotuję.
-Ale...
- Wyjdź, James, zanim stracę cierpliwość!
James nie mógł się doczekać, kiedy dorośnie na tyle, by
móc stłuc Rona. Gdy wuj trzymał się z dala, mama była
w porządku.
Portmonetkę znalazł w kuchni. Na obiad wystarczyłaby
dziesiątka, ale wyjął dwie dwudziestki. Ron i tak ukradnie
wszystko przed wyjściem, zatem wina spadnie na niego.
Miło było wepchnąć czterdzieści funtów w kieszeń szkol-
nych spodni. Zresztą Gwen nie zostawiała na wierzchu
rzeczy nieprzeznaczonych do zwędzenia przez Jamesa lub
Rona. Poważne sumy trzymała na górze, w sejfie.

Download
Cherub Book 1

 

 

Your download will begin in a moment.
If it doesn't, click here to try again.

Share Cherub Book 1 to:

Insert your wordpress URL:

example:

http://myblog.wordpress.com/
or
http://myblog.com/

Share Cherub Book 1 as:

From:

To:

Share Cherub Book 1.

Enter two words as shown below. If you cannot read the words, click the refresh icon.

loading

Share Cherub Book 1 as:

Copy html code above and paste to your web page.

loading